O Wojciechu ze Straszowa i kapliczce przez niego ufundowanej

 


Jadąc od strony Rajska Małego w kierunku Straszówka, będącego przysiółkiem Straszowa (gmina Rozprza), nieopodal drogi stoi zagubiona kapliczka. Dla wszystkich przechodzących lub przejeżdżających tą droga, szczególnie w okresie wiosenno- jesiennym, jest niewidoczna. A jest ona dowodem naszej lokalnej przeszłości i zawiera coś, co przy wielu kapliczkach już nie znajdziemy. Wmurowana w nią jest tablica z nazwiskiem fundatora. Oczywiście i ja, choć drogą tą przejeżdżałam wielokrotnie, nigdy jej nie widziałam. Dotarłam do niej dzięki uprzejmości Wojtka Wiernickiego, któremu serdecznie dziękuję za jej pokazanie. To dzięki niemu dziś nieco o niej napiszę. Leży ona na granicy pól Rajska Małego i Straszówka. Wymurowana z czerwonej cegły, zadbana z tablicą zawierającą następujący zapis:

Pamiątka

otrzymania serwitutu wsi Strasów d.11.maja

1927 r.

Wojciech Bagnoski.



I tutaj należy się nad tymi informacjami pochylić. Wojciech Bagnoski urodził się w roku 1863 w Łochyńsku jako syn Jakuba i Marianny z domu Jakubik. Wszystkie jego znane mi dzieci, a mianowicie: Władysława, Antoni, Ignacy i Antonina rodziły się w Straszowie, w którym zamieszkał po ślubie w roku 1886 z Józefą Płosa pochodzącą z tej właśnie wsi. Dziad Wojciecha -Franciszek wraz z żoną Antoniną z Wójcików, przybył do gminy Rozprza, konkretnie do wsi Laski z Wólki Bogdanowskiej w parafii Bogdanów. Wojciech wychowywał się w Łochyńsku, lata jego dzieciństwa i młodości przypadły na okres, który zmienił stosunki społeczne na wsi w Królestwie Polskim. Oto 2 marca 1864 car Aleksander II wydał akt uwłaszczeniowy obejmujący chłopów w Królestwie Polskim. Termin był nieprzypadkowy, bo Rosja chciała odciągnąć od powstania styczniowego chłopów, co się w pełni udało. Chłopi pracujący i siedzący w danym gospodarstwie często od wielu pokoleń stali się wreszcie właścicielami swojej ziemi, a w zaborze rosyjskim od tego momentu dość szybko rozwijał się kapitalizm. Tytuł własności do danej ziemi chłopi otrzymywali po wpisie do tabeli likwidacyjnej, wiele z nich dla naszych okolic się zachowało. W tabelach, zwanych nadawczymi, pojawiły się spisy przywilejów tzw. serwitutów należnych mieszkańcom wsi a obciążających dobra ziemian, w których pracowali dotychczas pańszczyźniani, zależni od nich chłopi. Serwituty te to uprawnienia włościan, czyli chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów. Zostały one zniesione praktycznie do końca XIX wieku. I właśnie za nie dziękował Wojciech Bagnoski.



Dziękuję wszystkim tym, którzy opiekują się tym miejscem.

Komentarze